Kategorie: Wszystkie | Fikcje | Moje historie | Sprzęt
RSS
piątek, 16 kwietnia 2010
Fotografia w podczerwieni - zmodyfikowany Canon G5

Do tematu fotografii w podczerwieni podchodziłem kilka razy. Używałem aparatu średnioformatowego jak i cyfrowej lustrzanki. Efekty uzyskane z filmu uczulonego na podczerwień były lepsze, ale to dlatego, że aparaty cyfrowe mają fabrycznie odcinaną czułość na promieniowanie podczerwone filtrem umieszczonym przed matrycą. Bez przeróbki aparat cyfrowy jest skazany na długie czasy ekspozycji i względnie słabszą jakość. Dodatkową kwestię stanowi obiektyw. Konstrukcja obiektywu oraz powłoki na soczewkach są optymalizowane pod kątem działania w świetle widzialnym. Może to skutkować niekorzystnymi efektami przy fotografii w podczerwieni, szczególnie powstawaniem tzw. "hotspota", jaśniejszego obszaru w centrum kadru.

Tej długiej zimy postanowiłem skorzystać z instrukcji udzielonych na stronie firmy Life Pixel i zmodyfikować aparat cyfrowy, by był dedykowany do fotografii w podczerwieni. Mój wybór padł na kompaktowy aparat Canon Powershot G5. Oryginalny filtr przed matrycą tego kompaktu został zastąpiony kawałkiem taniego, chińskiego filtra IR - na tym polega cała modyfikacja. Początkowo myślałem, że wystarczy usunąć oryginalny filtr sprzed matrycy, a potem dołożyć filtr IR przed obiektywem, ale się myliłem! Aparat wtedy nie potrafi wyostrzyć na matrycę w żadnym zakresie odległości przedmiotowej od obiektywu. Filtr przed matrycą musi być obecny. A teraz cenna informacja, czyli wymiary szkiełka tego filtru: szerokość 12 mm, wysokość 11 mm, grubość 2 mm. Wycięcia takiego kawałka nie podjął się żaden optyk, ale znalazł się odważny szklarz, który od ręki załatwił sprawę.

To było w styczniu, a zima tego roku była długa i uciążliwa. Aparat leżał na półce i czekał na wiosnę, na wybuch zieleni i odpowiednią pogodę: silne słońce i liczne cumulusy. Wczoraj był taki dzień i przypomniał mi o aparacie czekającym na test. Dziś pogoda była nieco gorsza, liście jeszcze się w pełni nie rozwinęły, ale i tak spróbowałem.

Muszę powiedzieć, że odwykłem od cyfry. Pomimo tego, że karta pamięci jest nieduża (mieści mi się tylko 65 zdjęć w formacie RAW) i tak w porównaniu do filmu 12 klatek na średnim filmie ilość miejsca oszałamia. Aparat spisuje się bardzo dobrze, obiektyw nie ma "hotspota", na ISO 50, przysłonach 5.6 - 6.1 uzyskane czasy są bardzo krótkie - w pełnym słońcu około 1/200 sekundy. Można fotografować z ręki! Jestem zadowolony z kolejnej zabawki ;).

...

zmodyfikowany Canon Powershot G5, obrobiony plik RAW, ISO 50, f/6.1, 1/100 s

21:25, teleserv , Sprzęt
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13

Zaglądam:

Autor:
Robert S. Górski

Kontakt:
teleserv (at) gazeta.pl


Wszystkie zdjęcia i teksty
zamieszczone na tym blogu
są własnością autora bloga,
chyba, że zaznaczono inaczej.