Kategorie: Wszystkie | Fikcje | Moje historie | Sprzęt
RSS
czwartek, 10 listopada 2011
Inny świat

Tacy artyści jak Steven Shore, fotografując przyziemne sceny, potrafią swoimi zdjęciami zmienić mentalny stan widza. Zastanawia mnie, na ile jest to efekt samej sceny, perfekcyjnej techniki, kompozycji zdjęcia itd., a ile w tym "magii" samej fotografii. 

Wyobraźmy sobie zwykłą ulicę, dzień jak każdy inny. Idziemy dobrze znaną trasą i nagle zauważamy fotografa - stoi przed aparatem na statywie i robi zdjęcie. Stajemy mu za plecami i patrzymy: cóż on tam fotografuje? Nie widzimy nic szczególnego. A teraz sytuacja druga - siedzimy w wygodnym fotelu, oglądając ten sam widok uchwycony na zdjęciu w pięknie wydanym albumie. Obraz w albumie niby ten sam, ale jakże inaczej odbierany. Skłania do uważnej obserwacji i do poszukiwań znaczenia, jakie nadał mu (lub chciał nadać) fotograf. "Magia" fotografii działa? A może to tylko kwestia kontekstu, w którym widzimy obraz? 

Nie lubię tej "kontekstowej wartości dodanej". Wolę, by moje obrazki były czymś innym niż "katalizatorem" myśli u oglądającego. Nie chcę zamrażać rzeczywistości by pokazać chwilę, której normalnie się nie widzi - ja chcę stworzyć na obrazku nowy, inny świat. 

...

Zero Image 2000, Ilford fp4+, filtr ciemnożółty, skan negatywu  

 
1 , 2

Zaglądam:

Autor:
Robert S. Górski

Kontakt:
teleserv (at) gazeta.pl


Wszystkie zdjęcia i teksty
zamieszczone na tym blogu
są własnością autora bloga,
chyba, że zaznaczono inaczej.